Noworocznie i staroświecko o... zdrowiu!

Czeka każdego z nas. Na końcu ścieżki, którą podążamy przez życie. Czasem wydaje się zwykłą konsekwencją upływu lat. Czymś naturalnym, może nawet oczekiwanym. Czasem jednak jest niczym spłatany przez los złośliwy żart. Drwina ze świata żywych. Śmierć. Taka, jak śmierć Krzysztofa Krauzego.

Statystyki umieralności ludzi 40-50 letnich są przerażające. Jedna trzecia pięćdziesięciolatków nie dożywa 60 roku życia. Zaledwie jedna trzecia dożyje siedemdziesiątki. Najczęstszą przyczyną śmierci są nowotwory - zbyt późno diagnozowane, lekceważone, traktowane z przymrużeniem oka.
Głowa czterdziestolatka - wciąż tkwiąca w latach młodości - nie traktuje sygnałów ciała poważnie. Ale to właśnie ciało, ta bezduszna mieszanka wody, lipidów, białek, węglowodanów, kwasów nukleinowych i minerałów, jest jedynym nośnikiem naszej inteligencji, pomysłowości, naszych uczuć i przeżyć. Nawet jeśli zgodzimy się z Platonem, że ciało to więzienie duszy, musimy pokornie dostrzec, że poza owym więzieniem nie mamy nic.
Skupieni na rozwoju, na tworzeniu, pracy, aktywności, skupieni na życiu zapominamy o tym, dzięki czemu nasze życie może się wyrażać. W ten sposób często wydajemy na siebie wyrok śmierci.
Za chwilę kończy się rok 2014. A ja - może z racji tego, że nie jestem już czterdziestolatką - chciałabym Państwu złożyć staroświecko brzmiące życzenia... zdrowia. Ale nie takiego zdrowia, które ześle nam łaskawy los, lecz zdrowia, o które sami potrafimy zadbać.
Życzę Państwu większej uważności, roztropności i troski o samych siebie i najbliższych. Tak, ot, prośba o mądrą profilaktykę...


HSR
Trwa ładowanie komentarzy...